Moja żona miała usunięty pęcherzyk żółciowy metodą tradycyjną. Po operacji skarżyła się na piekący ból biegnący od rany pooperacyjnej w głąb ciała aż do pleców. Lekarz prowadzący ani ordynator nie są w stanie określić czy jest to zwykły ból po ranie operacyjnej czy powikłaniach. Badanie USG i RTG nie wykazały żadnych powikłań pooperacyjnych. Ordynator chirurgii stwierdził, że przyczyną tak dolegliwych bólów może być uszkodzenie gałązek nerwowych.
Moje pytanie brzmi czy może to się zdarzyć przy prawidłowo przeprowadzonej operacji i co dalej w takim przypadku? Jak długo się goją te rany i czy mogą być przyczyną głębszych powikłań układu nerwowego?
Józef
Czasami niestety zdarza się, że przy tak dużym cięciu (jak w klasycznej cholecystektomii) uszkadza się nerwy przebiegające śródskórne. Są to bardzo drobne gałązki większych nerwów skórnych. Uszkodzenie ich wywołuje dość silne bóle i nietypowe dolegliwości typu pieczenia. Zdarza się to przy normalnie przeprowadzonej operacji. Pana żona ma pewnie tak bogato rozwinięta sieć nerwową i jest wrażliwa na takie uszkodzenia. Z reguły dolegliwości takie powinny po kilku miesiącach wycofać się samoistnie po regeneracji nerwów. Można spróbować stosować blokady (środki znieczulające wstrzykiwane podskórnie) w okolicę blizny pooperacyjnej w przypadku silnych dolegliwości nie przechodzących po środkach przeciwbólowych doustnych.
Uszkodzenie tych drobnych nerwów skórnych nie ma żadnego wpływu na pozostały układ nerwowy.

Tomasz Stawski
specjalista
chirurgii ogólnej