Niedorozwój jądra u noworodka

U mojego wnuka w 2 dobie życia jeszcze w klinice położniczej lekarze stwierdzili, że jedno z jąderek jest najprawdopodobniej martwe - *zapętliło* się podczas życia płodowego, ma inną konsystencję niż drugie, zdrowe - i chyba nie przepływa w nim krew, o ile dobrze zrozumiałam. Lekarze jednak nie są w 100% pewni, że jąderko jest martwe i zalecają wizytę u chirurga po 4 tygodniach.

Co to tak naprawdę znaczy? Czy wnuczek będzie miał operację za miesiąc? Czy to nie za małe dziecko? Czy taki zabieg wykonuje się w narkozie czy znieczuleniu? Jak długi jest pobyt wtedy w szpitalu? Jakie mogą być powikłania?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

specjalista chirurg ogólny Tomasz Stawski
odpowiedzi udzielił

specjalista chirurg ogólny Tomasz Stawski

Lek. Tomasz Stawski jest lekarzem od 2000 r. Posiada specjalizację medyczną w zakresie chirurgii ogólnej. Pacjentów przyjmuje w gabinecie specjalistycznym przy ulicy Grunwaldzkiej oraz na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej w Szpitalu Wielospecjalistycznym w Jaworznie. Obecnie jest doktorantem Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Jego szczególne zainteresowania w swojej profesji to chirurgia małoinwazyjna i plastyczna oraz diagnostyka ultrasonograficzna.

To zapewne oznacza, że jądro nie wykształciło się prawidłowo w czasie życia płodowego z uwagi na jakiś być może skręt rozwojowy powrózka nasiennego lub jego niedorozwój. Aby ocenić rzeczywistą strukturę jądra rzeczywiście należy ocenić dopiero po około miesiącu. Wtedy będzie można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć co z tym jądrem się stało. Jeśli rzeczywiście będzie martwiczo zmienione zapewne trzeba będzie je usunąć. Zabieg jest prosty i bezpieczny. U tak małych dzieci przebiega w znieczuleniu ogólnym (nie ma przeciwwskazań, aby wykonać go nawet u tak małego dziecka, chociaż z reguły odczekuje się do 1-2 roku życia). Powikłania to rzadkość (krwawienie z rany, krwiak moszny, zakażenie rany). Pobyt w szpitalu 2-3 doby.